mia si teraz bezgonie, patrzc na Maur, ktra staa na jednej nodze kaleka i gnunie bezradna, przynajmniej do chwili, kiedy zatrzymaem si przed pierwszym ukiem jaskini i majc ju ich oboje za sob, nie mogem widzie, jak chopiec zabiera si do tej drugiej nogi dziewczyny, tej wycignitej do przodu, podawanej niejako z pretekstem urwanego w sandale rzemienia. 